środa, 7 lipca 2010

zółty wróbel....usiadł na gałęzi...

...to fragment zwrotki pewnej piosenki
:-)) 
a mi skojarzyła się po "ukręceniu" pewnego koszyczka 
na kręcenie koszyczka nakręciła mnie Frasia i Poohata :) przy okazji przemiłego sobotniego spotkania

nie zaczarowały mnie frywolitkowaniem, ale dzielnie im kibicowałam kiedy wymieniały się radami trzymając w rękach takie małe zółto-niebieskie z kółeczkami...jakoś fachowo się to nazywało, ale wyleciało mi z głowy ;-)


przy okazji moja Madzia dała się sfotografować, co zawsze chętnie czyni ku uciesze aparatu :-)


zmykam życząc Wam udanego wieczoru :)

4 komentarze:

  1. No brawo! Wiedziałam, że zdolna z Ciebie kobieta! Jak na pierwszy koszyk to wyszedł super - mój pierwszy był okropnie koślawy, ale następne były już lepsze :). Ciekawa jestem czy wyplatanie koszyków wciągnie Cię na dłużej, bo surowca wokół pod dostatkiem :). Miłego wieczoru :)
    Frasia

    OdpowiedzUsuń
  2. KOSZYCZKOWANIE to trudna 'szkolka jazdy'.Mnie by na pewno nic z tego nie wyszlo...a Tobie,Niko sie bardzo udalo:-)
    Madzia-Sliczna Dziewczyneczka:-)
    Caluski-psiankaDK

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajny koszyk , a kurs można gdzieś znalezc . Magdusia fajna panienka:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nika, kobieto, to na pewno Ty w sobotę mówiłaś, że nie masz czasu? :D Gratuluję pierwszego ładnego koszyka! Jak wrażenia????

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo :-)