niedziela, 26 września 2010

żeby czasu nie marnować....

...uszyłam Aniołkę Matyldę- kuchareczkę rodem z "kuchennych rewolucji" :-)

ciałko było już gotowe...sukienka też, więc tchnęłam w nią życie :-)
tu jeszcze nie widzi....

a tu już jest cała i zadowolona z siebie, jak ja z niej :-)


13 komentarzy:

  1. Śliczna Matylda!I tak krateczka zieloniutka - rewelacja...Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. No urocza jest! Przydałaby mi się taka anielica -kuchenna pomocnica. Może więcej czasu bym miała na szycie?
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam na moje candy bo widze tu kolejna wielbicielke tildowych aniolkow. jakaz ta matyldka jest slodziutka.... zreszta wszystkie te twoje tworki sa super i fajnie wygladaja razem na regale... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Slicznie szyjesz te Tildy,bardzo mi sie podobaja!Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna kuchareczka.
    Pozdrawiam wieczornie

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka zieloniutka! W moim ulubionym kolorze. Śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładna...podobają mi się te lale :) Aczkolwiek na drugiej miniaturce zdjęcia...ten wałek wygląda nieco prowokująco ;) Może by ją fotografować, jak troszkę inaczej go trzyma? ;) Przyznam, że kilka razy musiałam rzucić okiem...bo w pierwszym spojrzeniu skojarzenia miałam raczej...hmm...osobliwe :P Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Matylda urocza i wcale bym się nie pogniewała gdyby taka kuchareczka zechciała zastąpić mnie w kuchni :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna, do twarzy jej w tej delikatnej zieleni. Ona cała tak delikatna ta kuchareczka, czy aby ma siłe uzyć tego wałka?

    OdpowiedzUsuń
  10. piękne ubranko i piękna Matylda :) taka oryginalna

    OdpowiedzUsuń
  11. Slicznie szyjesz te Tildy,bardzo mi sie podobaja:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo :-)