sobota, 6 listopada 2010

a jednak było takie miejsce...

Witajcie,
nie wiem czy pamiętacie, ale pisałam Wam kiedyś o studio artystycznym, które jest w Katowicach. To znaczy jeszcze jest. Niestety okazuje się, że będzie trzeba je zamknąć :-( Właścicielka nie jest w stanie zarobić na czynsz, który od nowego roku znowu wzrośnie... Ogarnia mnie złość i bezsilność. Złość na to, że studio zniknie...i dziewczyny, które piękne rzeczy tworzą, nie będą miały gdzie pokazać swoich dzieł....złość na to, że znowu "chińszczyzna" okazuje się być bardziej atrakcyjna niż prace osób, które wkładają w swoje cuda serce... :( Bezsilność...bo gdybym miała forsę to bym ją oddała żeby studio w dalszym ciągu mogło istnieć... Bezsilność na czas załatwiania spraw w urzędach, gdzie tylko na dobrej woli się kończy...a działania, które pozwoliłoby na utrzymanie takiego miejsca nie ma żadnego....
Pozostanie Internet, jarmarki...i inne podobne miejsca.... Smutno mi, bo uwielbiałam to miejsce.
Nie wiem co będzie dalej, nie mam pojęcia co robić dalej....wiem, że będę sobie szyła dalej. Może tylko dla siebie, a może bardziej zaangażuję się w ArtStację lub przyjmę zaproszenia od innych osób (właścicieli innych internetowych galeryjek)...nie wiem, pomyślę....na razie jestem zła na niewrażliwe na sztukę miasto, w którym mieszkam....wrrr

Przepraszam, że marudzę, ale myślę, że mnie rozumiecie... Mam dzisiaj kilka jemiołków, które pojadą na jarmark do Gliwic w przyszły weekend. 


a w tle Eliza :-)



wyjątkowo długi :-)


zbliżenie na sukienkę
moja córeczka Madzia z Emilio :)
moje okno rankiem kilka dni temu...już takiego widoku w tym roku nie będzie :-(
życzę Wam udanego wieczoru

12 komentarzy:

  1. Rozumeim dokładnei co czujesz:/
    Ja ma wrażenie , że nasze prace kujemy między sobą , bo wtedy każda z nas wie dokładnei ile to kosztuje wysiłku . A janielskie istotki jak zawsze cude:D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykra wiadomość ... z tego co wiem w opolu wogóle nie ma takich miejsc, w jednej z kawiarni zauwazylam, ze czasem mają fajne rąkodzieła. Niestety najwięcej na jarmarkach okazjonalnych i na ... internecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. W każdym mieście chyba jest większe zainteresowanie chińszczyzną niż rękodziełem.Chodzi o kasę...niestety.Smutne to,że znikają takie miejsca,jak ta galeria...

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak, rozumiem!!! :|
    życzę powodzenia na jarmarku!! jemiołki śliczne!
    zapraszam do mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie niestety mamy społeczeństwo ,że woli Chińska masówkę,która nie ma duszy i jest taka badziewiacka.
    Smutne to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  6. rozumiem Twoje rozczarowanie i złość... u nas w ogóle nie było takich miejsc... a ludzie jak ludzie kupują tanie,a tania chińszczyzna...brak pieniędzy, inne priorytety, brak gustu, smaku, ekologicznego myślenia...itp...
    ale myślę,że znajdziesz dla siebie miejsce :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcie okna bardzo mi się podoba. Widać, że fotografowanie też nie jest Ci obce. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje prace są czarujące :). Bardzo miło się je ogląda :). Miło mi ze do mnie zaglądasz :). Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zachwyciły mnie Twoje jemiołki,życzę powodzenia na jarmarku,ale z tym raczej nie powinno być problemu.To smutne,że nasze społeczeństwo nie potrafi doceniać pięknych rzeczy które tworzone są z pasją i sercem...Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przykra wiadomość :(. Miałam nadzieję, że Joli się jednak uda. Może uda mi się dożyć czasów gdy nasze społeczeństwo zacznie doceniać rękodzieło.

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję Wam za miłe słowa

    ja naprawdę wierzyłam w to, że chińszczyzna nie wygra na dłuższą metę...że w ludziach tkwi jakaś oryginalność...

    jak wygram w totolotka to sama otworzę takie miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nika a więc życze Ci tej 6 w totka ;)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo :-)