niedziela, 28 listopada 2010

wciąż szyję...

Korzystając z wolnego dnia szyję wciąż...zaraz zabieram się za tildę w mniejszym formacie równocześnie robiąc obiad.





Rozello, odpowiadając na pytanie z komentarza. Kracianą taftę kupiłam u mnie w takim sprawdzonym sklepiku z materiałami. Właścicielka sklepu (moim zdaniem) ma świetne wyczucie i czasem opuszcza mnie zdrowy rozsądek kiedy ją odwiedzam :))
Tym razem żaden z kotów nie łaził mi przed obiektywem :-))

8 komentarzy:

  1. Niko Ty jesteś niesamowita! Nie zdążyłam jeszcze skomentować poprzedniej, ślicznej, lali, a już dwie następne powstały i jeszcze jedna w trakcie szycia,w dodatku podczas gotowania obiadu! I Ty nadal twierdzisz,że nie jesteś terminator?! :)
    Ja od dwóch dni walczę z jedną i zupełnie mi nie idzie...Na usprawiedliwienie mam tylko to,że choróbsko mnie rozłożyło. Z nosa mi kapie,bolą mnie wszystkie kości,głowa, ogólnie czuję się fatalnie:(
    A Twoje lale oczywiście przecudnej urody :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś niesamowita, taka pracowita niedziela!!! A kolejne panienki bardzo ładne:) Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego niedzielnego popołudnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo grunt,to dobra organizacja,prawda ? Super Tildy i bardzo eleganckie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześliczne Tildy!Podziwiam Twoje szycie:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle cudne:) Nowy wystrój bloga rewelacyjny. Bardzo Cieplo Pozdrawiam Cię Nika. Angelika

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja poproszę aby koty wróciły do modelowania ;-) Dwie piekności widzę ... Podziwiam Cię Niko od początku za pracowitość ... i chyba nie przestanę podziwiać.

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW!!! jakie śliczne Tildy szyjesz, ze ja tu wcześniej nie trafiłam, a ta zielona skradła moje serce, jakby Ci sie znudziła to ja przygarnę :D

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo :-)