środa, 30 czerwca 2010

brązowy jemiołek :-)))

Kolejny dzień minął. Dwa ostatnie dni (dzisiejszy zaliczam już do minionych) były bardzo trudne dla mnie...
Ból, który mi doskwierał zmusił mnie do umówienia się na wizytę u lekarza....dwa dni nie spałam ze strachu, ale poszłam. Bałam się, płakałam...ale mam to już za sobą.  Lekarz okazał się aniołem :) Nawet na mnie nie nakrzyczał, zbadał, powiedział: nie ma się co bać...itd. A ja się poczułam jakby mi Ktoś dał drugą szansę.
Dziewczyny....proszę, nie lekceważcie żadnych objawów!! Badajcie się regularnie. Dbajcie o siebie.
Takie chwile strachu sama sobie zafundowałam tłumaczeniem: nie mam czasu, nie mam pieniędzy...itd.  Zawsze wszystko jest ważniejsze od nas samych.... Ale tak nie jest.
Moim najbliższym mój strach się udzielił...martwili się i byli ze mną i obok mnie. Ale bez ich wsparcie byłoby mi ciężej.
A dzisiaj się dowiedziałam, że grupowe zwolnienia w firmie, w której pracuję mnie nie obejmą!!! :) No bo kurna, takiego dobrego pracownika zwolnić to byłoby szaleństwo :-)) Teraz sobie żartuję, ale wcale nie było mi do śmiechu. Wiele moich koleżanek i kolegów z pracy mają takie rozmowy przed sobą....i szczerze im współczuję. To są bardzo trudne momenty.... Ale trzymam za wszystkich mocno kciuki.

Reasumując: będę sobie szyła i lepiła dalej :)

Dzisiaj Wam przedstawiam Sarę. Jemiołka-aniołka. Powstał wczoraj późnym wieczorem, stąd zdjęcie fatalne...Ale na żywo wygląda znacznie lepiej.

Uciekam życząc Wam spokojnego wieczoru :-)


PS pamiętajcie aby dbać o siebie!!!!!!

no! to się nagadałam :)

poniedziałek, 28 czerwca 2010

kiedy jest tak jak dzisiaj....

.... kiedy myśli mieszają mi się w głowie, muszę się zmusić żeby coś zrobić...najchętniej położyłabym się zaraz po pracy i spała, ale wiem, że potem noc zamieniłaby mi się w męczący, ciemny dzień....
Tak więc odpoczęłam chwilę...długą chwilę, a potem wzięłam się za kolejną Tildę. Jestem z niej zadowolona.
Zauważyłam pewną prawidłowość: jeśli w mojej głowie problemy dnia codziennego mieszają się milionami myśli potrafię całkowicie się wyłączyć i skupić...mózg mi wtedy odpoczywa i to co robię w tym czasie zwykle mi się podoba... Może to nie zabrzmiało skromnie...ale im dłużej szyłam tym bardziej mi się podobało.
Pokażę Wam dzisiaj efekt mojego maksymalnego skupienia. Ma na imię Julka.
W tle prawie cały bałagan jaki powiększam z każdą chwilą szycia :)
Tu Juleczka jeszcze bez wyrazu :)
Tu ma już butki. Zdjęcie specjalnie dla Frasi.
Frasiu, tak wygląda ten kordonek,  o który pytałaś.


A tu Julka już założyła skrzydełka i sukienkę, ale jeszcze nie widzi :)












a kiedy zobaczyła to wzięła filcowego kwiatuszka:)

Spokojnej nocy.

niedziela, 27 czerwca 2010

z sercem...

 ...i niedziela się skończyła...wykorzystałam to, że miałam wolny dzień i "urodziłam" Agnes... jeszcze tylko skrzydełka i może polecieć z Siostrami....
dobrej nocy Wam życzę :-)

trzy siostry

razem im zdecydowanie raźniej :-)

sobota, 26 czerwca 2010

aniołkowo :)

Witajcie :)
Dzień spędziłam wyjątkowo przyjemnie. Miałam okazję (zupełnie przypadkiem) poznać odwiedzającą mnie tu na blogu Frasię :) Przemiła osoba.
Spotkałyśmy się w studio o którym Wam pisałam TU. Okazuje się, że mieszkamy całkiem niedaleko od siebie.
I pewnie jeszcze się spotkamy. Okazuje się, że dziewczyny z forum Crafladies to przemiłe osoby :-) Tym samym pozwolę sobie serdecznie pozdrowić Rozellę :)
Wzięłam ze studia kawałek dzianiny, którą udziergała Jola ze studia i wyszedł mi taki tildowo-dzianinowy aniołek. Nóżki lekko obciążyłam drewnianymi koralikami. Wyszedł całkiem sympatycznie :) Co myślicie?

A tu poniżej Emi w lepszym świetle.




















Jutro dzieci wyjeżdżają w góry na wycieczkę więc mam nadzieję, że uda mi się nie przelenić całej niedzieli.
Udanego wieczoru Wam życzę i ciepło pozdrawiam.

piątek, 25 czerwca 2010

żeby nie było....

...że nic nie robię :) Dzień niby dłuższy, ale jakoś czasu za grosz wolnego nie mam...a może mam...tylko go jakoś zorganizować sobie nie potrafię.
Zielono-bordowa Emi jest gotowa. Jest już późno i ciemno, więc zdjęcie baaaaaaaaaaaardzo słabe, ale może coś będzie widać. Niestety o tej porze to Jakub (zdjęcio-mistrz) gdzieś baluje (jak większość w piątek), więc skazana byłam na siebie :-) Postaram się zrobić jutro lepsze zdjęcia, ale raczej na słoneczko nie mamy jutro na Śląsku co liczyć.

Kotek na kolanach Emi ma się całkiem ciepło :)

Tak na marginesie... moje dzieci cudne świadectwa ze szkoły przyniosły :-)
Jestem z Nich dumna, choć z podziwu wyjść nie mogę jakim cudem mają takie dobre oceny skoro nie uczą się prawie wcale.... to ciekawe zjawisko.
Za moich czasów.............bla bla bla... no nie ważne :-) Oceny na piątkę i trzeba się cieszyć. To się ciesząc zmykam do łóżka, życząc Wam dobrej nocy.
Serdecznie dziękuję za to, że do mnie zaglądacie. To naprawdę sprawia mi dużą przyjemność.

Kasiu R, dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że miałam okazję Cię poznać :) To jak się ucieszyłaś dodało mi energii :-)
Swoją drogą ten Internecik to świetny wynalazek :) gdyby nie ON to nie przekonałabym się, że jest tyle zdolnych kobiet wokół mnie :) Wprawdzie mieszkamy często daleko od siebie, ale dzięki netowi mam wrażenie, że jesteście blisko mnie. Jakie to fajne jest :)

poniedziałek, 21 czerwca 2010

koci żart :)

mała "dogrywka" :-) na dobranoc można zaśpiewać: aaaaaaaaa kotki.... trzy :-)
Ciałka zrobiła z dzianiny Pani Jola ze studia Krines, a ja tylko pokazałam im świat :-) szczerze się ubawiłam z moją córeczką kiedy filcowałyśmy oczka  i noski :-) a przy okazji dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy "z życia szkoły" ;-)

dobrej nocy Wam życzę :-)

Misiowo :)

Poniedziałek minął. Ufffffffff...to był wyjątkowo długi i ziewający dzień.
Mam kilka fajnych pomysłów i na candy i na Tildę w fioletach i na aniołki....pomysły mi się mieszają, pojawiają...ale nijak się to ma do czasu. Mam wrażenie, że dni są za krótkie... Coraz trudniej mi pogodzić obowiązki służbowo-domowe z moją pasją.... A co z przyjaciółmi?? Ech.... jakoś muszę sobie to wszystko poukładać.
Kończę marudzenie i przedstawiam Wam Tilde Leę (od imienia pewniej księżniczki o imieniu Lea)- takie skojarzenie mi się w głowie pojawiło z filmem, którego szczerze nie cierpię....ale może po fryzurce się zorientujecie.
Zdjęcia niestety nie są Jakubowe :-(



Lea ma jakieś max 30cm długości, a misiu niecałe 10.
 Psianko: obyło się bez ofiar :-) ;-)
Serdecznie Was pozdrawiam i bardzo mi miło, że do mnie zaglądacie i zostawicie swoje cudne słowa :)

niedziela, 20 czerwca 2010

i znowu pochmurno...

...niby jest wiosna, za chwilę będzie lato...a słońce prawie nie wychodzi zza chmur...

Szybciutko dzisiaj dokończyłam jedną Tildę...po cichu dałam jej na imię Zielona Janina, a zdjęcia cyknęłam jej na sekundę przed tym zanim trafiła do nowego domu. Filcowanie kotka obyło się bez ofiar ;-)
Ta pogoda mi nawet odpowiada, bo przyszły mi dwa nowe pomysły do głowy. Ale To przy okazji następnego postu.  Udanego wieczoru Wam życzę.

piątek, 18 czerwca 2010

Schlafengel po mojemu :-)

Bardzo mi się podoba niemiecka nazwa Śpioszków. Dzisiaj pokażę Wam dwa, które już jutro trafią w nowe rączki. Jeden trafi do uroczej małej Łucji a drugi do...nie mogę napisać, bo może się wydać, a wolałabym żeby to niespodzianka była :-)

Magdzia się wkradła ;-)















Właśnie zauważyłam, że mój blog wyświetlono trochę ponad 2000 razy. Nawet nie wiecie jaką mi to przyjemność sprawia. Tak sobie pomyślałam, że może jakieś candy zorganizować? Co Wy na to?
Nie wiem czy moje pytanie wzbudzi Wasze zainteresowanie, ale (jak to mówią) kto pyta nie błądzi.
Jeszcze do końca nie wiem czy dobrze rozumiem co się kryje pod pojęciem "candy", ale może pomożecie wyjaśnić czy dobrze to rozumiem: szyję jakąś Tildę, ogłaszam candy i losuję po jakimś czasie osobę, która wyrazi "chęć posiadania" pod zdjęciem pisząc komentarz, tak? A potem osoba laleczka jest przeze mnie wysłana do osoby wylosowanej? tak?
Może to głupie, że pytam...ale pytam :-) i liczę na to, że mi pomożecie zrozumieć :)
Z góry dziękuję :-)

środa, 16 czerwca 2010

szczurzy żart :-)

Witajcie,
emocje po sobotnim spotkaniu w studio opadły, ale radość pozostała :-)
Od niedzieli malowałam kuchnię. Wyszło całkiem fajnie, jak na taką amatorską robotę. Swoją drogą, gdyby dzieci mi nie pomogły to nie poszłoby mi tak szybko.
Jako, że malowałam od niedzieli do wczoraj nie uszyłam prawie nic.
A że PRAWIE czasem stanowi wielką różnicę pokażę Wam śpioszka Anatola i szczurka.
Anatol już ma swoją właścicielkę (wyjątkową Kasię- stąd serdecznie Ją przytulam) i jutro "wylatuje" do Białegostoku. A oto on:
A szczurek to zupełny eksperyment. Ale wyszedł sympatycznie. Moim zdaniem nie można go pomylić np. z myszką :) szczur pełnym ciałem :)

sobota, 12 czerwca 2010

upalnie :)

Witajcie,
dzisiaj pokażę Wam zdjęcia, które zrobił mój kolega Jakub. Dostałam je przed momentem. Mam nadzieję, że i zdjęcia i lalki Wam się spodobają. W "gratisie" kotek ;-) no i króliczki :-)
Życzę Wam udanego weekendu :-) i trzymajcie kciuki proszę :-)

czwartek, 10 czerwca 2010

kocio i politycznie :)

Witajcie,
dzisiejszy post będzie bez moich Tildek. Uszyłam wprawdzie jedną, dokończyłam te niedokończone, ale zdjęcia pokażę Wam za dzień lub dwa.
Jakub był tak miły (wykazuje wobec mnie wyjątkową cierpliwość), że wpadł dzisiaj i zrobił kilka zdjęć.

Tildy i króliczki do studia już wybrałam.  Ale nie ukrywam, że mam tremę. Może mi przejdzie...do soboty mam jeszcze cały piątek.

Wczoraj kończyłam szycie późnym wieczorem, ale nie byłam tak całkiem sama ;-) towarzyszył mi mój wyjątkowy kotek :-)
Tym zdjęciem "odczarowałam" pierwszy człon tematu ;-D

Dwie, trzy godziny wcześniej wybrałam się z dziećmi na spacer i małe zakupy. Przez moment straciłam dzieci z pola widzenia po czym pojawiły się wyjątkowo rozbawione. Moja Magda całą drogę do domu miała taką minę:
A wiecie co Jej dało taką radość? Ano kandydat na prezydenta, a właściwie jego plakat (ponoć mający zachęcić do oddania głosu). Już spieszę wyjaśnić co się stało...
Moje dzieci (anarchiści po mamusi ;-) ) domalowały kandydatowi na prezydenta zarost markerem :)
Powinnam była zwrócić im uwagę, ale śmiałam się prawie tak samo jak Magda. Leo nie wyraził zgody na pokazywanie Jego zdjęcia. Ale minę miał podobną do Magdzi.
Magda powiedziała na koniec tak: "...no ale mama, nie mogli by nam wlepić mandatu, bo przecież ten K....ski teraz lepiej wygląda ;-)"
Z politycznym pozdrowieniem życzę Wam dobrej nocy :-)

sobota, 5 czerwca 2010

a jednak jest takie miejsce...

...mam przyjemność ogłosić, że jest takie miejsce w Katowicach (chyba jedyne) gdzie można kupić przepiękne dzianiny i różne inne śliczności. Wpadłam na to studio widząc wiszącą u wylotu bramy wielką lalkę. Mega wielką prawie Tildę :-) Nawiązałam wczoraj z Panią Kasią kontakt mailowy a dzisiaj się z Nią spotkałam.
(moja Magda powiedziała, że strasznie dużo mówiłam...no chyba trochę trema mnie zjadła)
Studio jest prześlicznie urządzone, powstało (jak powiedziała Pani Kasia) kilka dni temu i nawet znajdzie się w nim miejsce dla moich Tildek i aniołków :-) 
Może zajrzy jeszcze do mnie to napisze coś więcej o Swoim cudnym miejscu. 
Dla odwiedzających mnie koleżanek z Katowic i okolic serdecznie polecam to miejsce: Studio Artystyczne Krines Katarzyna i Jolanta Borowiec Katowice ul. 3-go Maja 19 (trzeba wejść do drugiego podwórka). Naprawdę warto :-)) 
A  teraz czas na Tildę :) Przerobiłam ją. Dodałam zrobionego z filcu (Psianko- tym razem krew się nie lała, więc może naparstek nie będzie konieczny) ptaszka....i myślę, że tak lepiej się prezentuje :)
życzę Wam udanego weekendu 

piątek, 4 czerwca 2010

trochę historii :)

Witajcie :-)
Znalazłam kilka zdjęć moich aniołków z masy solnej. Nie mogę znaleźć innych zdjęć (właściwie to nie bardzo chce mi się szukać) ale zrobiłam ich naprawdę sporo. Zostało mi ich dosłownie kilka. Wszystkie poszły w Polskę.
Tutaj jeszcze nie były pomalowane, ale kolorowe poleciały. Właśnie dojrzewam do tego aby uzupełnić ścianę jakimiś nowymi.

A tutaj jeszcze dwie Tildy :-)

oooooooo właśnie zauważyłam wśród Szacownego Grona obserwujących mój blog mojego znajomego Mirka B :-) bardzo mi miło i cieszę się bardzo :)
Pozdrawiam również Endrju :) Dwóch panów na "babskim" blogu to niezłe wyróżnienie :)

Bardzo wielką przyjemność sprawia mi Wasza tu obecność.
Wszystkim Paniom przesyłam ciepłe i serdeczne myśli :-)

miłego dnia




czwartek, 3 czerwca 2010

i tak minął pierwszy dzień dłuuuugiego weekendu :-)

...jeszcze 3 dni wolnego przede mną :-) bardzo się cieszę

Poraniłam sobie palce przy misiowej pani, którą robiłam dla mojej dobrej koleżanki Anity, którą  pozdrawiam bardzo ciepło. Filcowanie mi się spodobało, ale brakuje mi warsztatu...prędzej wykrwawię się na śmierć zanim zrobię coś co będzie mi się naprawdę podobało. Chociaż może nie jest tak  źle, bo pierwszy misiu spodobał mi się całkiem bardzo ;-)

życzę Wam udanego weekendu :-)


PS. Mam nadzieję, że torba którą Aga dla mnie uszyła będzie już u mnie ;-) trzymajcie proszę kciuki, żeby to właśnie jutro się stało :-)