niedziela, 31 października 2010

królowa jest (tylko) jedna :)

uffffffff....zdążyłam z Anielią dla Alinki :)
Alinka, to moja ulubiona koleżanka, z którą pracuję, a której urodziny przypadają na 1 listopada.
Z racji tego, że w ten dzień raczej nie wypada świętować, a każdy ma co robić tego dnia, umówiłyśmy się na dzisiaj. 
Pokażę ją Wam teraz bo Ala raczej nie zajrzy na mój blog przed tym zanim ją zobaczy.
Teraz pewnie biega po kuchni i kula kluski śląskie :) mniam :-))))
Dlaczego napisałam w tytule królowa....bo swoją wielkością i urodą zdetronizowała wszystkie moje, do tej pory uszyte, tildy. Na imię ma Klementyna. Chyba dość dostojnie, jak myślicie?
Ma AŻ (tu serdecznie pozdrawiam Psiankę)  65 cm długości. Jeszcze takiej dużej tildy nie uszyłam.
I właściwie jestem pewna, że to nie będzie jedyna taka duża :-)






ciekawam co powie Ala jak ją zobaczy


piątek, 29 października 2010

Jemiołkowe bla bla bla ;-)

Witajcie ponownie :-)
Tym razem wpadłam z jemiołkami. Uwielbiam je robić. Trochę się szyje, trochę wyszywa, trochę szydełka....takie jemiołkowe bla bla bla :-)
 Mają nieco odmienione sukienki.




Rudy jemiołek uśmiecha się do Was a w szczególności do Pani Anonimowej :-)
Zmykam, bo do niedzieli chcę zdążyć z tildą dla wyjątkowej Osoby :-) 

Życzę Wam udanego weekendu. Jeśli uda mi się to jeszcze przed wyjazdem w niedzielę pokażę Wam co mi się udało uszyć.
No i pojawią się jemiołki zimowe :-) ale to za jakąś "chwilę" :)

Wasze komentarze są niezastąpione :) Dziękuje Wam serdecznie za nie :))
w "gratisie" Zocha w reklamówce:
czy ja gdzieś czasem nie pisałam, że mieszkam w domu wariatów? ;-))

prezent urodzinowy :-)

Spieszę Wam się pochwalić jakiego dostałam super Kota od Jagny prowadzącej blog Robię Sobie.
Dostałam go na urodziny, ale dotarł do mnie dopiero dzisiaj.
Czyż nie jest cudny? nie będę się gniewała jeśli zazdrość się w Was obudzi :-))


Agnieszko: DZIĘKUJĘ :)
nawet nie wiesz ile przyjemności mi sprawiłaś :))



wtorek, 26 października 2010

przypadkowy barista i fioletowe jemiołki :-)

Witajcie serdecznie,
dzień miałam dzisiaj wyjątkowo do d.......wynik: zapomniałam zadzwonić do dwóch ważnych klientów (ewidentny brak profeski z mojej strony), nie zrobiłam tego co założyłam wczoraj, że zrobię, padam ze zmęczenia...i piszę z dopiero co pomalowanymi paznokciami. Wariactwo. I jakoś trudno mi uwierzyć w to, że cokolwiek się zmieni w najbliższym czasie.
Jedyną miłą rzeczą jaka mnie spotkała to kawa, którą zrobił dla mnie kolega z pracy. 
Oto ona:
Miała cztery warstwy kolorów  kawowo-mlecznych i piękne serduszko na szczycie słodkiej pianki :-) mniaammm :-) prawdziwa kawa...nie żadne tam siki Św. Weroniki ;-)) hihi


Żeby uciąć wszelkie plotki, serduszko się zrobiło samo, przy wyciąganiu szklanki spod dyszy ekspresu. Ale zazdrosne spojrzenia koleżanek wyłapałam :-) hi hi hi :-) żartuję...ale przynajmniej na moment zrobiło się miło. Wyłączyłam się na 3 minuty i wypiłam ją z wielką przyjemnością.


Dokończyłam jemiołki przy których zasnęłam wczoraj


I tak minął mi dzień....
No ale...jest szansa, że jutro będzie lepiej.
Życzę Wam spokojnej nocy i udanego dnia jutrzejszego i wszystkich następnych.


poniedziałek, 25 października 2010

Jemiołki w kolorze bordo :-)

...i z jednym czarnym jemiołkowym akcentem :-)


Ogromnie się cieszę, że nazwa JEMIOŁKI przypadła Wam do gustu :-)
udanego wieczoru

niedziela, 24 października 2010

koniec czarnej serii :)

Właśnie skończyłam ostatniego czarnego jemiołka :) pomyślałam, że miast aniołków będą jemiołkami :-)

do aniołków tradycyjnych im daleko, a że są wg mojego pomysłu więc nazwać je mogę po swojemu :-)


niedzielnie Jemiołki w oknie :-) 


mam przed sobą szarlotkę własnego wypieku i kawę z cynamonem i goździkami :)
mniam ;-)

cudnej niedzieli Wam życzę i serdecznie dziękuję za odwiedziny na moim blogu
to niezwykle mocno dodaje mi energii :-)


sobota, 23 października 2010

anioły wciąż latają

...nie tylko te szmaciane... :)



są wszędzie...a najpiękniejsze jest to, że są wśród nas...w ludziach nam bliskim i nie tylko... często jest tak, że obcy są nam bliżsi niż rodzina, ale z tego też trzeba się cieszyć

Poohatko, Frasiu wybaczcie, że do Was nie dołączyłam we środę. Dzień okazał się za krótki.
A Wam wszystkim życzę udanego weekendu i cudnych chwil z Waszymi Aniołami.


wtorek, 19 października 2010

aniołkowo :) (kolejne)

Dnia miłego Drogim Paniom :) i Panom oczywiście też :)
dzisiaj tylko wkleję zdjęcia...bo maszyna mnie woła...
Udało mi się wczoraj (w łóżku oczywiście) dokończyć dwa aniołki.
Oto one


pozdrawiam Was z całego serca :)

poniedziałek, 18 października 2010

mydło i powidło :-)

Witajcie po krótkiej przerwie.
Ostatnio czas wypełniało mi "małe" zamówienie, którego niestety nie mogę Wam nawet w kawałku pokazać...ale w przerwach, kiedy już czułam się zmęczona "pyknęłam" misiaki :-) Lubię je robić, bo można sobie leżeć i nawet jakiś film obejrzeć :) dwa zrobiłam jadąc do Zakopanego :)
a oto Misiaczki i kawałek zamglonej górki :) pokonałam ją na własnych nogach, przez co dzisiaj ledwie chodzę :-) mój Przewodnik powiedział, że byłam dzielna, więc tego się trzymam :-)


Kilka dni zabrał mi śpioszek: 
A tu udało mi się "złapać" burą Zochę :-) ostatnio zaczęła mnie lubić :-)


Życzę Wam spokojnego wieczoru i "biegnę" pooglądać co tam u Was słychać :-)

czwartek, 14 października 2010

słonka już coraz mniej :-(

ech...zimą już pachnie....jeszcze zima nie nastała, a już mam ochotę na wiosnę...

ale nie będę marudziła...dzisiaj króciutko...
pokażę Wam kilka zdjęć tej samej anielinki...światła nie potrafiłam z niczego wydobyć...aparat mam za słaby na takie "półmroki"... Oto mała Basia :) ma filcową torebeczkę i duży brzuszek :)




Mój synek Leo powiedział: to jest najlepsza lalka jaką zrobiłaś...ciekawe...ja jakoś nic w niej takiego "najlepszego" nie widzę. No ale o gustach się nie dyskutuje  :)

Udanego wieczoru Wam życzę dziękując przy tej okazji za komentarze i odwiedziny. Gdybyście wiedziały jaką to radość mi daje :-) 

sobota, 9 października 2010

Tilda Marianna i miś Franciszek

Witajcie w sobotni wieczór :)
Nie bardzo ostatnio mam natchnienie do pisania....może dlatego, że nie dzieje się nic złego, nic dobrego...po prostu nic. Ale to mój ulubiony stan. Taka spokojna nuda. Stan, których innych nudzi a mi daje siłę. 
Przeraża mnie nadchodząca zima i chłód, który będzie mnie witał zaraz po wyjściu z domu.
Dziękuję za to, że odwiedziłyście Olę (vide poniższy post) bo chyba zadziałało :-) Jak zwykle można na Was liczyć. Piękne posty zostawiłyście. Mnie też by zachciało się szyć :-)

Wieczornie przedstawiam Wam Mariannę :-) dzisiaj już jest w nowym domu. Przy tej okazji ciepło pozdrawiam Kasię ;-)

ma tu lekko wymiętą sukienkę, ale nie miałam zupełnie czasu żeby zrobić jej zdjęcie w bardziej wizytowej wersji ;-)

I misiek Franek, który musi zaczekać na nową tildę. Ledwie mu życie uratowałam dzisiaj...bo Cayman (biały kot) dopadł go w nocy i prawie rozszarpał....ma zupełnego świra na punkcie filcu. Gdyby go tak zostawić na 5 min z kłębkiem czesanki zjadłby ją ze smakiem.
ma ok 8 cm wzrostu :-)

życzę Wam spokojnego wieczoru i dobrej nocy :-)

poniedziałek, 4 października 2010

wykończenia, kuchareczka i remont...

...pieca kaflowego...masakra (jak to mówią)...mam tyle kurzu w domu, że chyba z miesiąc będę o ścierała...no ale trzeba było to zrobić, bo piec już tylko wyglądał jak piec...
Kiedy panowie zdunowie piec rozwalali ja sobie w kuchni szyłam, w przerwach robiąc im kawę :-) Tak więc wykończyłam kąpielówkę, ogrodniczkę odnowiłam, zmieniłam strój innej, doszywałam skrzydełka, wieszaczki, poprawiałam włoski i ubrałam Panią Anielę. Pani Aniela para się pomaganiem w kuchni :)
W każdym "zdjęciowaniu" towarzyszył mi Cay. Co zresztą widać prawie na każdym zdjęciu ;-)
Mam nadzieję, że w takiej wersji podobają Wam się bardziej.


niedziela, 3 października 2010

Kąpielowa niedziela :)

Witajcie :-)
Dzisiaj dzień przywitał mnie o 11.30 pięknym słońcem. Pogoda cały dzień była przepiękna. Ja jednak spędziłam ten czas najpierw w łóżku a potem przy maszynie i z igłą w ręku. Prawie skończyłam Rutę. Kąpielową panią, której zdjęcie zrobiłam póki słońce było jako takie. Kolor włosów ma pomarańczowy, ale na zdjęciu wygląda na czerwony. Jeszcze skrzydełka, papućki i kieszonki... Lubię takie wykończenia :-) Ma nawet gąbeczkę :-)



A tu moja córeczka :-)
taką minę ma cały czas ;-) szczególnie kiedy ją o coś proszę :-)


Życzę Wam udanego wieczoru.

sobota, 2 października 2010

cd na żółto :-)

Dzień dobry Wam bardzo :))
Udało się dzisiaj wkleić zdjęcia, które wczoraj nie wchodziły...
Przedstawiam Wam młodszą siostrę Wery -> Lizka :-) i życząc Wam udanego dnia zmykam do kuchni :)

Kolory zupełnie nie "moje" ale co tam.. :))