piątek, 31 grudnia 2010

szczęśliwego Nowego 2011 roku :)

Kochajcie i bądźcie kochane (kochani)!

przedstawiam Wam Bertę :)
ma ciepły sweterek i buciki i.... kocha jeść :)



Miłej sylwestrowej zabawy Wam życzę :)

poniedziałek, 27 grudnia 2010

gospodyni Magda :)

jako, że czas już tak nie goni na spokojnie teraz mam zamiar wywiązać się ze wszystkich obietnic, wymianek i innych podobnych "akcji" :-)

Dziękuję tym Paniom, które wykazały niebywałą cierpliwość i czekały. Mam nadzieję, że będą zadowolone.
wczoraj zaczęłam, a dzisiaj dokończyłam

przedstawiam Wam Magdę- wyjątkową gospodynię domową :))




niedziela, 26 grudnia 2010

i po świętach...

...ale jemiołki latają wciąż...wprawdzie objadły się jak prosiaki, ale jeszcze się unoszą :)




sobota, 25 grudnia 2010

spokojnie i rodzinnie

tak chciałam i tak było....i najfajniejsze, że jeszcze trwają :)
oczywiście mam na myśli tegoroczne Święta Bożego Narodzenia. Szkoda tylko, że w tym roku wypadły tak fatalnie i w sumie mamy tylko wolny klasycznie weekend. Ale chyba jakiś cud się stał.... dzieci są zaskakująco grzeczne, spokojne i wyglądają na szczęśliwe. Naprawdę mnie to cieszy.
Nie mieszkamy w luksusach, a wręcz bardzo skromnie. Niby nic nie mamy, ale mamy siebie.  I tak sobie wczoraj pomyślałam, że grzechem byłoby marudzić na życie, które prowadzimy teraz. Bo w sumie czego więcej chcieć jeśli nie spokojnego domu, do którego chcemy wracać i w którym na nas ktoś czeka. 
Miałam wczoraj czas na chwile refleksji (przed zaśnięciem), w których stanęły mi przed oczami chwile, które są niby zwykłe, ale jakież cudowne...nawet nie sposób ich opisać tak aby aby pokazać, że "zwykłe" może być "niezwykłe"....ulegam (mimo tego, że nie jestem osobą wierzącą) magii tego czasu. Już nawet te życzenia mnie nie złoszczą tak jak kiedyś :) wręcz przeciwnie => sprawiają mi przyjemność bo dostawałam takie, które były dla mnie a nie "do wszystkich".
Wiecie co....i mimo tego, że nie wszystko jest takie jakbym sobie wymarzyła, to cholera.... jestem szczęśliwa. Mam cudowne dzieci. Fantastyczną Teściową, która od lat jest dla mnie jak matka, mam fajnego ex-męża, mam fajne koleżanki od serca Alę, Bogusię, Anitę, mam najlepszego i Najwspanialszego Przyjaciela na świecie....i wciąż miłość w sercu.
Kocham życie...a tak było kiedyś blisko żebym nie miała okazji napisać tego co napisałam...może to ma niewiele sensu, ale dla mnie ma ogromny.

Tu mój Emik po nocnych rozmowach wczorajszych ze mną :-)

taki mały się wydaje na tym zdjęciu...ale bydle waży ponad 5 kg :-)
a późnym wieczorem zrobiłam bransoletkę (jedna powstała już wcześniej, a druga będzie prezentem)



Dziękuję Wam za wszystkie życzenia i wierzę, że i Wam udał się wczorajszy dzień równie fajnie jak mi.

Przesyłam Wam Wszystkim  ciepłe myśli i ściskam wirtualnie :)

czwartek, 23 grudnia 2010

niedziela, 19 grudnia 2010

misie i inne :)

Witajcie,
kilka dni mnie nie było. Ale tylko tutaj. Wpadałam do Was na blogi i podziwiałam Wasze dzieła, czasem zostawiając kilka słów. Chciałabym mieć więcej czasu...
Szyłam wieczorami, pracowałam intensywnie w pracy, w domu sprzątanie jest daleko w lesie (ale mam nadzieję, że nadrobię w tak zwanym międzyczasie), samochód odebrany...i plany na następny rok w głowie są.
Czyli się nie opierniczałam ;-)

Na, opisanym we wcześniejszym poście, jarmarku z aniołami moje jemiołki i girlandy sprzedały się pięknie:-) z czego byłam ogromnie zadowolona, a moje dzieci niezwykle dumne. Biorąc udział w licytacji nabyłam pięknego aniołka, zrobionego przez  Łucję :-) tym samym przesyłam Jej buziaki. Zdolna z Niej bestyjka :)
a oto ON :-)


aniołek wydaje się mówić: a w zęby chcesz? :-)) hihihi ;-) trochę mało w anielskim stylu, ale skradł moje serce w jednej sekundzie :)

Uszyłam na razie trzy aniołki (pomocnice Mikołaja), które trafią do przefajnych dziewczynek :-) mam nadzieję, że się spodobają. 

misiaki ;)













Wracam do szycia. 
Udanej niedzieli Wam życzę :-)))

i w ten deseń polecę z ochotą po kawę :)
mało świątecznie, ale w moim stylu :)

wtorek, 14 grudnia 2010

jemiołki na kiermasz aniołów :)

Kiermasz aniołów odbędzie się w szkole moich dzieci, a uzbierane pieniądze zasilą klasowe kasy :)
przygotowałam moim dzieciom kilka drobiazgów bo żyć by mi nie dały

między innymi cztery jemiołki :)


aha...wyczytałam dzisiaj, że idą mrozy...ubierajcie się ciepło i nie dajcie się zimie :)
ciepło Was pozdrawiam :-)

i dorzucę piosenkę :)

niedziela, 12 grudnia 2010

czas ucieka...

...a dni są takie krótkie...

uszyłam od piątku trzy siostry...anieliny, jedna w sukience z tej samej tafty co wcześniejsze dwie, ale ogromnie mi się ten materiał podoba. Sama chciałabym mieć podobną suknię...lub przynajmniej spódnicę.
Olga Granatowa, Julka Ruda i Margaretka Czerwona :-)

wszystkie trzy wymagają jeszcze kosmetycznych zabiegów, ale to chyba już nie dzisiaj

Byłam wczoraj w kinie....i jedyne co zapamiętałam to to, że MACZETA (oryg. Machete) nie pisze sms'ów :) tylko improwizuje :) (machając maczetą)
Ech....moim zdaniem film słabiutki... więc proszę o wybaczenie miłośniczki twórczości Roberta Rodriguez'a. Chociaż...całkiem przystojny z niego facet. :) No i kilka filmów mu się udało :)

 życzę Wam udanego wieczoru i bardzo dziękuję, że mnie tutaj odwiedzacie i zostawiacie dla mnie kilka słów :)   to dla mnie wielka przyjemność, która jakoś daje mi poczucie, że nie jestem tak całkiem sama ze swoją pasją.... dziękuję Wam bardzo