czwartek, 31 marca 2011

jak były dwie próby...

....to logicznie rzecz ujmując musi być trzecia :-))
Spodobało mi się to "sutaszowanie" a właściwie to zakochałam się w biżuterii robionej z wykorzystaniem sutaszu. Trzecia próba czyli bransoletka- prosta w swoich zawijasach (;-)) ale nosi się świetnie i wygląda bardzo mniam-mniam :-))

Jako, że mój ulubiony kolor to czarny to i ona czarna jest.



a tu może lepiej będzie widać "probę drugą"




Wiem, że to nic wielkiego i że jeszcze wiele prób przede mną, ale to nic :-)) będę próbowała dalej :-))

co wcale nie znaczy, że rozstałam się z tildami...żeby nie było...bo przecież żeby nie zwariować to trzeba coś robić :)) czyż nie?

pięknego popołudnia Wam życzę w samo południe :-))

8 komentarzy:

  1. Nikuś,śliczną ta trzecia próba!
    Jesteś chyba najmniej zwariowaną osobą jaką znam,bo Ty ciągle coś robisz :)))
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz lepiej Ci to wychodzi :). Bransoletka wyszła bardzo fajnie! Ciekawe co będzie następne?

    OdpowiedzUsuń
  3. czy ktoś już Ci mówił, że jesteś niesamowita?! jestem pełna podziwu dla kreatywności i chęci działąnia

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mi się podobają te bransoletki.
    Intryguje mnie ta technika i korci mnie, żeby też spróbować.
    Tylko,że kompletnie nie wiem jak się do tego zabrać...

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki Wam bardzo :)

    wciągnęło mnie to na całego :) niebawem pokażę Wam kolczyki do kompletu :))

    Ewo służę uprzejmie radą...wprawdzie niewiele jeszcze potrafię, ale ... :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram!!!Działanie jest ważniejsze od posiadania!!:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmiany nawet chwilowe sa bardzo potrzebne w zyciu. A ty zdolna jesteś bestia wiec cokolwiek bys robiła, wychodzi pieknie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo, brawo :) Ja też od niedawna totalnie przepadłam w sutaszowaniu :) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo :-)