poniedziałek, 20 czerwca 2011

takie tam....

Witajcie,
poniedziałki bywają ciężkie...dla mnie taki był dzisiaj, właściwie nie chodzi o samą pracę, ale o to jak ludzie (w imię własnego interesu) manipulują innymi wciskając im ciemnoty...a ci wierzą we wszystko i dają się zastraszać...bezsilność mnie totalnie osłabia i wyzwala we mnie uczucie całkowitego zmęczenia...
Nie lubię tego stanu, ale wiele lat pracy w firmie, w której pracuję nauczyło mnie, że z wiatrakami walczyć nie ma sensu. 
Ciśnie mi się na myśl jedno słowo, które podobne praktyki nazywa jednak nie użyję go bo od razu mnie ciarki przechodzą... 
Wiecie co...przychodzi mi coraz częściej na myśl takie spostrzeżenie....albo nie. Bo wywołam burzę związaną z emancypacją i równouprawnieniem.
Ogromnie mi się marzy czas kiedy nie musiałabym pracować i martwić się o to czy uzbieram na książki dla dzieci i td...
Póki co przyjmuję zasadę: UNIKAĆ PROBLEMÓW I NIE ŁADOWAĆ SIĘ ZE SWOJĄ DOBRĄ WOLĄ TAM GDZIE ......... WOLĄ.

Piosenkę na dzisiaj i każdy inny dzień przesyłam Wszystkim Dobrym Ludziom.


a tu moje ostatnie wypociny
nic wielkiego, ale jestem z nich całkiem zadowolona

i dzisiaj już wyłączam myślenie :-)

5 komentarzy:

  1. Dawaj, dawaj - czasami wygadanie się daje ulgę.

    OdpowiedzUsuń
  2. "wypociny" ładne bardzo, a ludzie....hmm...ludzie to "świnie"nic nie poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przez lata pracy nauczyłam się, że niektórych rzeczy nie należy starać się zrozumieć, trzeba je po prostu przyjąć do wiadomości. I mimo, iż to wiem, to i tak czasem ręce mi opadają ...
    "Wypociny" bardzo fajne - szczególnie ten z prawej :).

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości tematu czasem trzeba odpuścić bo taka walką tylko osłabia a nic nie daje...
    świetna muza, reggae jest dobre na wszystko!!!
    a wypociny - śliczniutkie tylko dlaczego takie malutkie?? uuu aż mi się zrymowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. I jeszcze jest tak, że ten komu pomożesz pierwszy Ci wbije nóż w plecy. Takie moje przykre doświadczenie z miejsca w którym teraz mieszkam i które na szczęście niedługo opuszczam. Też się nauczyłam, że lepiej nie być "hej, do przodu". A sutasz wart zadowolenia:)))

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo :-)