środa, 17 sierpnia 2011

to co jest ważne..

dostałam dzisiaj rano tę historię od mojego dobrego znajomego...

Pewnego dnia, pewien stary profesor został zaangażowany aby przeprowadzić kurs dla grupy dwunastu szefów wielkich koncernów amerykańskich, na temat skutecznego planowania czasu.
     Kurs ten był jednym z pięciu modułów przewidzianych na dzień szkolenia. Stary profesor miał więc do dyspozycji tylko jedna godzinę by wyłożyć swój przedmiot. Stojąc przed ta elitarna grupa (która była gotowa zanotować wszystko, czego ekspert będzie nauczał), stary profesor popatrzył powoli na każdego z osobna, następnie powiedział: "Przeprowadzimy doświadczenie". Z pod biurka, które go oddzielało od studentów, stary profesor wyjął wielki dzban (o pojemności 4 litrów), który postawił delikatnie przed sobą.
     Następnie wyjął około dwunastu kamieni, wielkości piłki do tenisa, i delikatnie włożył je kolejno do dzbana. Gdy dzban był wypełniony po brzegi i niemożliwym było dorzucenie jeszcze jednego kamienia, podniósł wzrok na swoich studentów i zapytał ich: "Czy dzban jest pełen?" Wszyscy odpowiedzieli: "Tak" Poczekał kilka sekund i dodał: "Na pewno?". Następnie pochylił się znowu i wyjął spod biurka naczynie wypełnione żwirem. Delikatnie wysypał żwir na kamienie po czym potrząsnął lekko dzbanem. Żwir zajął miejsce miedzy kamieniami... aż do dna dzbana. Stary profesor znów podniósł wzrok na audytorium i znów zapytał: "Czy dzban jest pełen?"
     Tym razem świetni studenci zaczęli rozumieć. Jeden z nich odpowiedział: "Prawdopodobnie nie" "Dobrze" odpowiedział stary profesor. Pochylił się jeszcze raz i wyjął spod biurka naczynie z piaskiem. Z uwaga wsypał piasek do dzbana. Piasek zajął wolna przestrzeń miedzy kamieniami i żwirem. Jeszcze raz zapytał: "Czy dzban jest pełen?"
     Tym razem, bez zająknienia, świetni studenci odpowiedzieli chórem: "Nie", "Dobrze" odpowiedział stary profesor. I tak, jak się spodziewali, wziął butelkę wody, która stała na biurku i wypełnił dzban aż po brzegi Stary profesor podniósł wzrok na grupę studentów i zapytał ich: "Jaka wielka prawdę ukazuje nam to doświadczenie?" Niegłupi, najbardziej odważny z uczniów, biorąc pod uwagę przedmiot kursu, odpowiedział: "To pokazuje, ze nawet jeśli nasz kalendarz jest całkiem zapełniony, jeśli naprawie chcemy, mażemy dorzucić więcej spotkań, więcej rzeczy do zrobienia". "Nie" odpowiedział stary profesor, "To nie o to chodziło".
     "Wielka prawda, która przedstawia to doświadczenie jest następująca: jeśli nie włożymy kamieni, jako pierwszych do dzbana, później nie będzie to możliwe". Zapanowało głębokie milczenie, każdy uświadomił sobie oczywistość tego stwierdzenia.
     Stary profesor zapytał ich: "Co stanowi kamienie w waszym życiu?" "Wasze zdrowie?", "Wasza rodzina?", "Przyjaciele?", "Zrealizowanie marzeń?", "Robienie tego, co jest wasza pasja?" "Uczyć się?", "Odpoczywać?", "Dać sobie czas...?", "Albo jeszcze cos innego?", "Należy zapamiętać, ze najważniejsze jest włożyć swoje KAMIENIE jako pierwsze do życia, w przeciwnym wypadku ryzykujemy przegrać... własne życie Jeśli damy pierwszeństwo drobiazgom (żwir, piasek), wypełnimy życie drobiazgami i nie będziemy mieć wystarczająco dużo cennego czasu, by poświęcić go na ważne elementy życia.
     Zatem nie zapomnijcie zadać sobie pytania: "Co stanowi kamienie w moim życiu?"
     Następnie, włóżcie je na początku do waszego dzbana (życia) "Przyjacielskim gestem dłoni, stary profesor pozdrowił audytorium i powoli opuścił salę...


13 komentarzy:

  1. Znam ten tekst, nawet u mnie jest w ,,mądrościach życiowych,, ale co z tego jak o nim ciągle zapominam...;)Chyba tylko jeden kamień jest w słoiku a gdzie reszta ?

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo prawdziwa opowieść. Niestety, najczęściej zaczynamy o tym myśleć, kiedy nasz dzban jest do połowy wypełniony piaskiem i dribnym żwirem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj! Znam, znam jeszcze ze studiów:)))
    Prawda najprawdziwsza!
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Znałam to w innej wersji, ta jest bardziej przystępna i na czasie. Można by jeszcze dopisać część drugą o tym jak pozbyć się wody, piasku itd..
    Ja widzę tylko dwie opcje:
    1. Przechylić dzban (życie) do góry nogami, czyli zacząć od początku robiąc kompletny remanent, zostawiając tylko "kamienie"
    2. Wybierać sukcesywnie ziarnko po ziarnku ;) - i tu trudniejsza robota ale kto wie, może wartościowsza?
    Życie.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna przypiwięść. Nie znałam i przyznam, że po przeczytaniu zadumałam się...

    OdpowiedzUsuń
  6. Żeby to było takie proste, czasem to co wydaje się nam dużym kamieniem za jakiś czas jest tylko żwirem i odwrotnie. Madee ma rację powinna być druga część tej historii z receptą ponowne ułożenie w dzbanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za przypomnienie tej historii. Końca nie znałam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo pouczająca opowieść. Muszę się zastanowić nad moim słojem...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie byłoby usłyszeć ją u progu życia i zrozumieć,ale to chyba niemożliwe,takie historie pojmuje się dopiero wtedy,gdy mamy już w dzbanie i piasek i żwir,a nie każdy ma tyle odwagi,albo czasu, żeby wysypać je i zacząć zapełniać od nowa,kamieniami

    OdpowiedzUsuń
  10. ja znam jeszcze dłuższą wersje - studencką ofc. Po ww. wykładzie, do profesora podchodzi student i pyta: Czy dzban jest teraz na pewno pełny?. Profesor odpowiada oczywiście, że tak, na co student wyciąga butelkę piwa i powolutku całą ją wlewa do dzbana. Wniosek" Nie ważne jak pełne jest twoje życie, zawsze jest miejsce na butelkę piwa" :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Super!!!!!!!!!!!!Dobrze aby nasze kamyczki wiedziały,ze są dla nas NAJWAŻNIEJSZE:)

    OdpowiedzUsuń
  12. To przypomnienie akurat w dobrym czasie dla mnie! Dzięki:).

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każde słowo :-)