środa, 28 września 2011

Ania nr 2 czyli...

...ciąg dalszy nastąpi :-)
trochę wykrój pogrubiłam....jednak nosek ma być taki jak u pierwszej Ani, a reszta jak u drugiej :-)
Tak czy tak radość mi dały obie :-))
Obie doczekają jeszcze torebeczek lub innych dodatków, ale na strojenie się jeszcze muszą zaczekać.

jest 2 cm wyższa od swojej siostry :-)

życzę Wam udanego wieczoru :-)

jutro wezmę się za nr 3 :)


wtorek, 27 września 2011

mała Ania

Oj....chwilę mnie nie było. Potrzebowałam odpoczynku żeby powstał w mojej głowie jakiś nowy pomysł. Przedstawiam, Wam Anię....to taki "prototyp" bo docelowo laleczka ma wyglądać inaczej...postanowiłam tak długo próbować, aż dojdę do wniosku, że to właśnie TA :-) szczerze mówiąc już mi się trochę znudziło powielanie tych samych modeli.

Oto Ania nr 1 :-)

ma zdecydowanie dłuższy nosek, chudsze nóżki i wyraźniejsze filcowe stopki :)
Ania jest niziutka- ma zaledwie 33 cm wzrostu (przy moich poprzednich tildach to kurdupelek)

biegnę pooglądać Wasze dzieła :-)

życzę Wam udanego wieczoru :-))

sobota, 17 września 2011

piątek, 16 września 2011

po przerwie...

...jestem

Bardzo wzruszyły mnie Wasze posty pod wcześniejszym postem. Naprawdę czytałam je chyba ze 3 razy i za wszystkie ogromnie mocno dziękuję.To bardzo mobilizujące do pracy słowa.
 Powrót do pracy (tej zarobkowej :-) ) był trochę stresujący, ale dzięki fantastycznym ludziom, z którymi pracuję, nie było tak źle.
Jeszcze dzisiaj zabieram się za królika, którego zażyczyła sobie Pani, która została wylosowana we wcześniejszej zabawie wymyślonej przez Judytę, ale zacznę od upieczenia szarlotki.
Aaaaa...zapytacie co robię w domu o tej porze...ano moja Madzia się pochorowała i postanowiłam, że zostaniemy w domu bo gdyby poszła do szkoły na bank wylądowałybyśmy wieczorem z 40 stopniową gorączką na pogotowiu.
Tak się zbieram żeby zorganizować jakieś nowe candy, ale na razie jakoś pomysłu mi brakuje i trochę sił motorycznych ;-) zwichnęłam rękę dodatkowo zrywając sobie jaki
eś wiązadła i tak naprawdę każda robótka sprawia mi kłopot. Ale dzisiejszy królik powinien mi pokazać jak to z tą moją ręką jest. Chciałabym jakieś misiaki ufilcować...pomysłów mam sporo, ale czasu na realizację jakby wcale.


Pokażę Wam dzisiaj kocyk (robiłam go chyba ze 3 miesiące), naszyjnik który chyba założę na ślub koleżanki (chyba- bo wariantów jest kilka), lalkę którą dostałam na urodziny (całkowity debiut krawiecki mojej znajomej)-prezenty ręcznie robione sprawiają wielką radość no i taki "work in progress"...





taki trochę ten post bez ładu i składu, ale piszę go trochę w biegu...

W następnym poście królik...a potem kto wie...sama jestem ciekawa :-)
Ciepło pozdrawiam Wszystkich odwiedzających mojego bloga :-)